My blog

Идентичность, восприятие себя и другого в белорусской деревне

Anna Engelking, “Kołchoźnicy. Antropologiczne studium tożsamości wsi białoruskiej przełomu XX i XXI wieku”

Читаю очень интересную книгу о этнографических исследованиях польско-белорусского пограничья. Там и про “хамские” и “панские” вёски, и про “шляхту” и “жидов”. И про идентичность. И вот про язык пару цитат.

„Przed wojną też się po prostu mówiło w wiosce?

Jak gdzie. Gdzie kultumiejsze wioski, to po polsku” (G97Sie.EM).

„Który język ładniejszy: polski czy prosty?

[gospodyni:] Oj, jak ja przyzwyczajona, chodziłam do szkoły, to był bardzo śliczny ten jenzyk, taki jakiś mientki taki. A to prosty, no, prosty… Ale zrozumieć można.

[sąsiadka:] Mnie sie tak po prostu, tak po prostu, no, tak -mnie sie nie podoba. […] Jak my przyzwyczajone jest po polsku, to po polsku” (G97Cze.HG).

„Nie ma ładniejszego jenzyka jak po rusku i po polsku. Pierwszy jenzyk – polski. A już drugi rosyjski, żeby czysto po rosyjsku wy-mawiać. A to brzydki taki, garłaty taki, nieładny. Nie, nie, nie.

Że on taki niegramatyczny?

Tak, tak. Taki jakiś… jakiś taki… źwierowaty jenzyk.

Jaki?

No, jakiś taki prosty. Taki jakiś, no, jak to… nie wiem, jak to dla was powiedzieć. No, taki… zabijacki! [śmiech]” (G9 7Rou.MKR).

[Pani Fredzia]: „Bielaruski jazyk taki brydki, oj! Brydki, nidzie nie lubitsa. Ot, brydki. […] Czysta ruski charoszyj jazyk, polski cha-rosny, no białoruski, ot, ja nie lublu. Ot, abarwana torba, o.

[Pani Mania]: Polski najładniejszy.

[Pani Fredzia]: I polski, i czeski charoszy, ukrainski charoszy jazyk. Silna charoszy ukrainski jazyk. Nu, a keta, o, nasza, eta biełaruska mowa – nikudy. Kab jej trochę pastruhal [śmiech]. Ukrain-ski jazyk charoszyj, pryliczny. Nu nasz białoruski spad tapara czesany, chalera. I, ot.

A czemu on taki brzydki?

[Pani Fredzial: Nu, brzydki. Nu, ja tak nie lubie hetaha białoroskaha jazyka.

A nam padabajecca, my lubim.

[Pani Fredzia]: Oj, nie, nie, nie! Naprawdu nie, nie!” (G94Pap.FS.MS).

„A Matka Boska z Jezusem po jakiemu rozmawia?

Po polsku.

A Pan Bóg?

Po polsku” (G97Bil.TB).

Patrząc z tej perspektywy, która przeciwstawia prosty językom „prawdziwym”, danym przez Boga, językom poszczególnych wiar-nacji (por. Engelking 19966; Straczuk 1999,38-5o), i mając na uwadze jego asocjacje ze zwierzętami, przeklinaniem i diabłem., a więc sferą „nieludzi” i negatywnego sacrum, należałoby go określić jako „niejęzyk”. Prosty bowiem – w przeciwieństwie do polskiego i ruskie-go, sakralnych języków kościoła i cerkwi – nie otrzymał mitycznej legitymacji, jaka upoważnia do komunikowania się ze sferą sacrum.

Po prostu to białoruski jenzyk. Nu, prosty. Ludzie mało piśmienni na wiosce i on tak…

A niektórzy mówią, że ten białoruski jest nieładny, gruby…

No, tak, ale my przyzwyczajeni, to użo nam..:’ (G94Fe1.MM).

[gospodyni:] „Prosty jenzyk – białoruski – chamowaty trocha.

Prosty gorszy?

[sąsiadka:] Nie, nic. Żeby taki brzydki, nie, nie jest. Nie, nie-brzydka rozmowa. Pojońć można” (G93Ser.MP.WP).

Podobnie też rzecz przedstawia się we wsiach używających już języka polskiego, ale do bydła przemawiających po białorusku, bo »zywiolka po prostemu lepiej rozumie«. […] Zwierzęta według ich maści określają takie nazwy ruskie, jak »Raba«, »Ryża«, »Krasa« itp., którymi chrzczą swe bydło rogate wsie poza tym już mówiące obecnie po polsku, zawracając np. krowę od pokus dzięcieliny nieodzownym »kudy, Krasa?«